Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/machontai.to-pochodzic.kaszuby.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
– Co ty, pieprzysz?

godzinę śmierci – dokładnie dwadzieścia jeden lat później. Co do minuty. Jakby przestępca

– Co ty, pieprzysz?

No dobrze, album w skórzanej oprawie jest na wyciągnięcie ręki. Wysunęła dłoń i
Zapisał adres, wjechał na autostradę i... utkwił w miejscu. Dziesiątka była zakorkowana w
notatkami. Koncentrował się na informacjach uzyskanych od Shany McIntyre. Powiedziała
– To koniec?
Cholera.
– Potrzebny mi adres siłowni. Jesteś członkiem?
Fermin. I że potrzebna nam tu ekipa ratunkowa. Jasne?
– O której zadzwoniła?
obejmując rękami kolana i studiując wzór na dywanie. Jak opowiadała o swojej rodzinie. Było w niej jeszcze tyle tajemnic. Nieodgadniona, fascynująca i pełna sprzeczności... I pociągająca jak diabli. Ale może nie jest tą, której szuka. Obrócił się i spojrzał na komputer Rebeki. Na dyskietkach nie było żadnych kopii plików oznaczonych imieniem Caitlyn. Mimo to Adam przejrzał wszystkie. Na twardym dysku też nic nie znalazł. Ale był sposób, żeby odzyskać skasowane pliki, słyszał o tym od znajomego komputerowca. Podobno można odzyskać dane nawet wtedy, gdy dysk się ze-psuje. Potrzebował pomocy. Gdyby istniała książka Hakerstwo dla opornych, chciałby ją mieć. Prawie nietknięta kawa przypomniała mu znów o Caitlyn, o tym, jak otulała kubek dłońmi, zupełnie jakby chciała się ogrzać. A w pokoju było gorąco, co najmniej trzydzieści stopni. Jeszcze raz odtworzył w pamięci przebieg dzisiejszego spotkania. Opowiedziała mu dużo o swojej rodzinie. Wszystko to bardzo ważne, oczywiście, dobry początek terapii, ale nie mógł się pozbyć wrażenia, że tak naprawdę pragnęła poroz-mawiać o Joshu, o jego śmierci. Widocznie jeszcze nie była na to gotowa. Jutro miała znowu przyjść. Splótł dłonie i oparł na nich brodę. Sam namawiał ją na to spotkanie. Musiał zwiększyć tempo. Poza tym nie miał odwagi się przyznać, nawet przed sobą, ale był też inny powód. Najzwyczajniej w świecie chciał znów się z nią spotkać, i to niekoniecznie jak terapeuta z pacjentem, ale raczej jak mężczyzna z kobietą. Zdawał sobie sprawę, że to zupełnie niestosowne. Niebezpieczne dla ich obojga. Gdyby zaangażował się uczuciowo w związek ze swoją pacjentką, mógłby stracić licencję. Gdyby ona zaangażowała się uczuciowo w związek z nim, mogłaby stracić wszystko. Zadzwonił telefon. Sugar przerwała ścieranie kurzu z telewizora, wcisnęła szmatkę do tylnej kieszeni i chwyciła słuchawkę. - Halo? Cisza. - Halo? Żadnej odpowiedzi. Pomyślała o niezmordowanych telemarketerach usiłujących sprzedać przez telefon najróżniejsze rzeczy, od usług telekomunikacyjnych po wibratory. - Słuchaj, rozłączam się! - warknęła, bo przyszła jej do głowy jeszcze jedna myśl. Może to jakiś zboczeniec, napalony facet, który widział ją w klubie. Miewała już takie telefony. - Idź do diabła! - krzyknęła. - To ty idź do diabła - usłyszała w słuchawce szept. Zmroziło ją. Rzuciła słuchawką. - Cholera! - Kto zdobył jej numer telefonu? Zapłaciła sporo pieniędzy, żeby go zastrzec, a i tak dzwonią do niej akwizytorzy. Albo jakieś czubki. - Cholera. - I jeszcze ten dziwny telefon nad ranem, na chwilę przedtem, nim wróciła poraniona Caesarina. Najpierw nikt się nie odzywał, potem wydawało jej się, że słyszy „Giń suko”. Przeszedł ją dreszcz. Czy jest między tymi telefonami jakiś związek? Drzwi frontowe otworzyły się i zatrzasnęły. Sugar podskoczyła.
sam zaparkował niedaleko w nieznanym jej samochodzie i patrzył. Spojrzała na sufit:
– Jennifer?
Mam nagrane telewizyjne informacje o śmierci Shany Mcintyre i odtwarzam je w kółko,
– I zabija tylko raz na dwanaście lat – mruknął Hayes.
175

i na czym polega proces. Jaką rolę odegra on, a jaką Danny. Gadał tak i gadał, tłumacząc

gęstych brwi, to pani Polina od razu się poderwała. – Pogadamy o dawnych dniach, o tym, jak
delikatne nadgarstki, druga z nieopisaną zręcznością obwiązała je szpagatem.
znany jedynie z Internetu. Przypomnij sobie przypadki dzieci, które za pomocą Internetu
ich stronę szybkim krokiem.
– Czemu od razu tego nie załatwimy? – zniecierpliwiła się Rainie. Wszyscy pokiwali
dwieście kroków, najwyżej półtorej setki.
puściła oko i, posiawszy zamęt w myślach Sandersa, oddaliła się, zostawiając go sam na sam
Właściciel kliniki podniósł nagle głos i trącił malarza w ramię. – Co pan tu przedstawił?
Uczyć, jak radzić sobie ze złością i stresem, a przy okazji położyć nacisk na umiejętność
od zdrady nie ma i być nie może! To znaczy: mam na myśli nawet nie zdradę stanu (chociaż
urodzi. Jedź, rozwikłaj tajemnicę. Sam widzisz, że to tajemnica straszna, ale taka, że
wylewnym piersiom.
– On, ojcze, o pomniku mówi. Jermaka Timofiejewicza.
małomiasteczkowych glin. Nie miała nawet szerokich bioder lub tłustego brzucha. Była
tymi, którzy przeżyli masakrę w innych szkołach i dowiedzieć się, jak bardzo każdy kolejny

©2019 machontai.to-pochodzic.kaszuby.pl - Split Template by One Page Love